Z perspektywy Declana
Wygraliśmy mecz.
Byłem tak szczęśliwy, bo właśnie dostałem wiadomość od trenera, że mam szansę zostać wybrany w drafcie do lokalnej ligi.
Spóźniłem się na imprezę z okazji zwycięstwa.
Nie dlatego, że zapomniałem, ani nie dlatego, że nie chciałem przyjść, ale dlatego, że stałem przed kwiaciarnią jak głupiec, próbując wybrać najlepsze kwiaty dla Seraphiny.
Zdałem sobie sprawę z
















