Jego mała gołębica: Zdobyta przez najlepszego przyjaciela mojego brata

Jego mała gołębica: Zdobyta przez najlepszego przyjaciela mojego brata

Autor: Harrison Ford

Siedem minut w niebie
Autor: Harrison Ford
28 maj 2026
Perspektywa Seraphiny W szafie było duszno i ciemno, a jedyne światło pochodziło z cienkiej szczeliny pod drzwiami. Moje plecy opierały się o drzwi, a ja wyraźnie czułam dobiegającą z zewnątrz muzykę, która dudniła jak drugie bicie serca. Declan opierał się swobodnie o przeciwległą ścianę, obserwując mnie zmrużonymi oczami. — Dlaczego traktujesz mnie tak ozięble, Sero? — W końcu przerwał ciszę, a ja nie mogłam powstrzymać prychnięcia. — Nie wiem, o czym mówisz. — Skrzyżowałam ramiona na piersi, a mój wzrok utknął w moich trampkach. Nawet podłoga wirowała, co do cholery było ze mną nie tak? Declan wyprostował się, a jego spojrzenie stwardniało. — W takim razie spójrz na mnie. W jego tonie nie było krzty żartu, co na chwilę zbiło mnie z tropu. Declan czekał, ale nie potrafiłam na niego spojrzeć, nie z głową w chmurach. To nie było wszystko. Najbardziej irytowało mnie jego opanowanie. Był zbyt spokojny, niemal niewzruszony, nawet po tym, co się stało. — Zamierzasz udawać, że wszystko jest w porządku? — warknęłam, przenosząc wzrok na stary wieszak obok mnie, byle tylko nie na niego. — A nie jest w porządku? — zapytał, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie, a ja prawie roześmiałam się z samej siebie, z faktu, że myślałam, iż to na niego wpłynie. — Skoro tak. — Wzruszyłam ramionami, zatapiając zęby w dolnej wardze. Boże, dlaczego tak bardzo mnie to irytuje? Moja klatka piersiowa bolała, a pokój wirował, sprawiając, że zachwiałam się w miejscu. — Spokojnie. — Poczułam, jak jego dłonie spoczęły na moich ramionach, ale ten kontakt wyrządził więcej szkody niż pożytku. — Nic mi nie jest. — Strząsnęłam z siebie jego dłonie, a w moim głosie kryła się nuta jadu. Miałam nadzieję, że ukryje on drżenie pod spodem. Oczy Declana rozszerzyły się, a następnie zwęziły, jego spojrzenie było ostre, gdy badał mnie, jakbym była okazem pod mikroskopem. — Ile wypiłaś? — zapytał, ale zabrzmiało to jak rozkaz, tak jak mój brat, gdy mnie strofował. Ale Declan nie był moim bratem. Nie byłam mu więc winna wyjaśnień. — Co cię to obchodzi? — warknęłam. — Seraphino... — Wiesz, czego masz nie mówić. — Podniosłam rękę, by go powstrzymać, już domyślając się, co powie dalej. — Powiesz, że to dlatego, że jestem młodszą siostrą twojego najlepszego przyjaciela, albo dlatego, że leży ci na sercu moje dobro, albo użyjesz jakiejś innej gównianej wymówki, która wpadnie ci do głowy... Moja klatka piersiowa falowała, gdy zrobiłam krok do przodu, znajdując w końcu odwagę, by na niego spojrzeć. Czułam, jak moje emocje wylewają się jak woda z przerwanej tamy, przepełniając się i topiąc mnie. — Powiesz, że nie jestem wystarczająco dorosła, żeby pić, albo jestem zbyt dziecinna, by zrozumieć prawdziwy świat... Powinnam się zamknąć. Powinnam przestać mówić i po prostu poczekać, aż te siedem minut minie. Byłam pijana i wiedziałam o tym. Nie miałam sensu i wiedziałam o tym. Ale mimo to czułam, że wybuchnę, jeśli nadal będę tłumić w sobie te szalejące uczucia. Declan obserwował mnie w milczeniu, a jego wyraz twarzy był nieodgadniony. To tylko jeszcze bardziej mnie rozwścieczyło. — Ty!.. — Moje dłonie zacisnęły się w pięści, które z czystej frustracji zderzyły się z jego klatką piersiową. Ledwo zareagował, więc po prostu uderzałam go dalej. — Pewnie postrzegasz mnie tylko jako głupiutką nastolatkę, którą nie masz wyjścia, jak tylko się opiekować — syknęłam, a moje pięści słabo uderzały o jego klatkę. — Tylko za kogoś takiego mnie masz, prawda? Nienawidziłam tego, jak załamał mi się głos, jak mój gniew przerodził się w coś, czego nie chciałam, by usłyszał. Moje gardło było zaciśnięte mocniej niż supeł w mojej klatce piersiowej, i żałowałam, że nie mogę obwinić alkoholu za łzy szczypiące mnie w oczy. — W końcu... — urwałam, a moje pięści drżały, oparte o niego. — ...nigdy nie spojrzysz na mnie tak, jak ja na ciebie. Wyznanie wymsknęło mi się, zanim zdążyłam je powstrzymać. Słowa zawisły ciężko między nami, głośniejsze niż bas dudniący za drzwiami. Nastała chwila potwornej ciszy. Trzymałam głowę spuszczoną, nie mogąc spotkać się z jego wzrokiem. Po prostu stałam tam, uświadamiając sobie, że powiedziałam coś, co nigdy nie powinno zostać wypowiedziane – uświadomienie to uderzyło we mnie mocniej niż piorun. — Powiedz coś. — Moje pięści zacisnęły się na jego koszulce i bałam się, że mnie wyśmieje, albo, co gorsza, zlituje się nade mną. Gdy odpowiedź nie nadeszła, odezwałam się ponownie. — Dlaczego wyjechałeś, nic nie mówiąc? — wyszeptałam ochryple, zadając pytanie, które zadawałam sobie przez ostatnie pięć lat, odkąd wyjechał. — Jestem pewna, że złożyłeś Alistairowi wyjaśnienia... więc to oznacza tylko tyle, że nie byłam warta zachodu, co? Znów czekałam, ale on milczał. — Boże, nienawidzę cię. — Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku, a moje ramiona opadły, gdy w końcu zaakceptowałam prawdę. Ale tym, czego nienawidziłam najbardziej, było to, jak potrafił sprawić, że czułam się tak mała, tak niewidzialna, a jednocześnie całkowicie pochłonięta jego obecnością. — Jeszcze dwie minuty!! — zawołał ktoś z zewnątrz, a ja wypuściłam ciężko powietrze, zanim go puściłam. Ale właśnie gdy zrobiłam krok w tył, ramiona Declana oplotły mnie w talii. Sapnęłam, gdy przyciągnął mnie do siebie, a moje dłonie wylądowały płasko na jego piersi. — Co.. Moje słowa zostały ucięte, gdy jego usta zderzyły się z moimi. To było tak, jakby świat zamarł. Powietrze w szafie nagle stało się gęstsze i ledwo mogłam cokolwiek przetworzyć. Ale jedną rzeczą, którą wyraźnie czułam, były jego usta; jedyną rzeczą, którą mogłam poczuć, były jego usta. Nie był delikatny. Nie był ostrożny. Był pospieszny, gorący i chaotyczny: niemal zdesperowany, jakby powstrzymywał się przez cały ten czas. Jego usta zawładnęły moimi z głodem, który pozbawił moje płuca tchu, i na sekundę zapomniałam, jak się myśli. Smakował piwem i delikatną nutą dymu, a kiedy pochylił głowę, a jego język rozpoczął głębszą eksplorację, rozsypałam się, a moje kolana niemal ugięły się pode mną. Byłam boleśnie świadoma ciepła jego ciała przyciśniętego do mojego, bojąc się, że poczuje, jak mocno bije moje serce. Jego ramiona zacisnęły się wokół mojej talii, trzymając mnie w miejscu. To nie był Declan, który droczył się ze mną, gdy dorastaliśmy, to nie był ten, który w żartach mierzwił mi włosy, gdy byłam zdenerwowana, to nie był ten, który brał mnie za rękę w ciemnościach, gdy byłam dzieckiem. To był ktoś zupełnie inny, ktoś, kogo ledwo mogłam rozpoznać, ale pośród tej obcości, odkryłam w sobie ciekawość, by poznać go bliżej. Więc oddałam pocałunek. Roztopiłam się w jego ramionach, poddając się jego woli, pozwalając, by jego usta skradły cząstki mnie, o których przysięgałam, że nigdy ich nie oddam. A potem, równie nagle jak się zaczęło, tak się skończyło. Declan odskoczył, jakby się poparzył, z ciężko unoszącą się klatką piersiową i szeroko otwartymi w szoku, niemal przerażonymi oczami. Stałam zamrożona, gdy mgła ustępowała z mojego umysłu. Moje palce instynktownie powędrowały do moich warg, które wciąż pulsowały jego dotykiem. Moje serce siało we mnie spustoszenie, szamocząc się, jakby próbowało uciec z klatki piersiowej. Potem zapadła niepokojąca cisza. Żadne z nas nie odważyło się jej przerwać. Nie potrafiliśmy. Ciężar tego, co właśnie się wydarzyło, napierał na nas, gęsty i duszący. A potem... Drzwi szafy otworzyły się z rozmachem. Do środka wlało się światło, a z zewnątrz wybuchły wiwaty tłumu, przywracając nas do rzeczywistości. — Czas minął! — zaśmiał się ktoś. Declan natychmiast się wycofał, z zaciśniętą szczęką, po czym wyszedł, nie obdarzając mnie ani jednym spojrzeniem. Moje nogi w końcu odmówiły posłuszeństwa i oparłam się plecami o ścianę, żeby utrzymać równowagę, całkowicie oszołomiona. Co tu się do cholery właśnie wydarzyło? Declan nie obejrzał się za siebie, zamiast tego naturalnie wtopił się w hałas i chaos imprezy, jakby nic się nie stało.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Siedem minut w niebie – Jego mała gołębica: Zdobyta przez najlepszego przyjaciela mojego brata | Czytaj powieści online na beletrystyka