Punkt widzenia Serafiny
Kilka następnych dni po sprzeczce z Declanem było trudnych.
Nie napisał do mnie ani nie zadzwonił, a te kilka razy, kiedy widziałam go na zajęciach, zachowywał się, jakby w ogóle mnie tam nie było.
Traktował mnie najchłodniej, jak to tylko możliwe.
A co było w tym najgorsze? Nawet nie wyglądał, jakby czuł się z tego powodu winny.
Byłam wściekła z powodu tego, co powiedział,
















