Punkt widzenia Seraphiny
Byłam zła, tak zła, że nie mogłam nawet logicznie myśleć, ale też się martwiłam.
Declan i ja byliśmy w końcu szczęśliwi.
Był taki pełen życia i uśmiechnięty. Zawsze się ze mną droczył, przytulał mnie, mówił głupoty tylko po to, żeby mnie rozśmieszyć.
Przez chwilę myślałam, że mrok zniknął z jego oczu.
Myślałam, że może przeszłość, o której nie chciał rozmawiać, też odeszła
















