Jego mała gołębica: Zdobyta przez najlepszego przyjaciela mojego brata

Jego mała gołębica: Zdobyta przez najlepszego przyjaciela mojego brata

Autor: Harrison Ford

Little Dove
Autor: Harrison Ford
28 maj 2026
Perspektywa Declana Mimo oceanu, było mi gorąco na całym ciele. Twarde sutki Seraphiny napierały na moją klatkę piersiową, jej serce waliło szaleńczo, dopasowując się do mojego, jej ręce oplatały moją szyję, a jej oddech omiatał moją twarz. Jej mokre włosy przylegały do twarzy, a krople zsuwały się po jej obojczykach, lśniąc. Niewielka fala pchnęła ją bliżej mnie, a moje krocze stało się jeszcze twardsze. Jęknąłem, przyciągając ją mocniej. — Doprowadzasz mnie do szaleństwa — mruknąłem, a moje usta zniżyły się niebezpiecznie. Mój oddech dotknął jej warg, a ona zamknęła oczy. Nie powinienem. Pocałowanie jej raz mogłoby uchodzić za błąd, zrobienie tego po raz drugi byłoby celowe, ale nie potrafiłem się powstrzymać. Moje usta z desperacją naparły na jej. Zjęknęła, a ja straciłem całą kontrolę. Przyciągnąłem ją mocniej, pogłębiając pocałunek. Wszelkie ostrzeżenia w mojej głowie zniknęły i wiedziałem tylko, że jej pragnę. — Seraphino! Zamarłem, gdy rozległ się głos Alistaira. Oczy Seraphiny rozszerzyły się i próbowała się odsunąć, ale trzymałem ją przy sobie, odmawiając wypuszczenia jej. — Seraphino! — Alistair zawołał ponownie, tym razem bliżej. — Puść mnie — wyszeptała. Zanurzyłem ją w morzu, oplatając moje nogi wokół jej talii, żeby utrzymać ją na powierzchni. Moja dłoń otarła się o jej pierś, gdy przytrzymałem jej stanik na miejscu, po czym wsunąłem ramię pod nią i podniosłem ją w górę. Kaszlała, krztusząc się, a ja wyciągnąłem ją z wody. — Co się stało? — Alistair przybiegł w naszą stronę. Położyłem ją na piasku, klęcząc i pochylając się nad nią. — Złapał ją skurcz mięśnia; wyciągnąłem ją w samą porę — powiedziałem szorstko. Seraphina znów zakaszlała, przewracając się na bok. Jej twarz poczerwieniała, a wzrok wbiła w piasek, byle tylko nie we mnie. Alistair ukląkł obok niej. — Wszystko w porządku? — Jego dłoń zawisła nad jej ramieniem. — Nic mi nie jest — wychrypiała Seraphina. Powoli usiadła, poruszając nogą, a ja lekko się odsunąłem. — Jak się teraz czujesz? — zapytałem. Lekko się skrzywiła, ale kiwnęła głową. — Pójdę po ręcznik — powiedział Alistair. W sekundzie, w której się odwrócił, wstałem. Wciąż byłem cholernie twardy, więc zgarbiłem się nad Seraphiną, żeby tego nie zauważył. Zanurkowałem z powrotem do wody i odpłynąłem. Zimne morze w żaden sposób nie ostudziło moich myśli. Mój plan na lato nie zakładał pożądania Seraphiny. Chciałem spędzić spokojne lato w domku na plaży i przyjrzeć się temu, czego unikałem przez te wszystkie lata, ale obecność Seraphiny sprawiła, że wszystkie moje plany wzięły w łeb. Gdy widziałem ją po raz ostatni, miała trzynaście lat. Zwykła za mną chodzić każdego lata, gdy jej rodzina przyjeżdżała do Nowego Jorku na wakacje. Pamiętam jej podskakujące kucyki, gdy próbowała dotrzymać mi kroku, zadając pytania o wszystko i błagając, żebym wszystkiego ją nauczył. Ale to było pięć lat temu. Od tamtej pory nie wróciłem. Nie po tym, co się wydarzyło. Seraphina nie była już dzieckiem. Wyrosła na piękną, pełną gracji kobietę i była tak cholernie kusząca. Wszystko w niej mnie przyciągało, a to było cholernie złe, bo Seraphina nie była po prostu kimś. Była siostrą mojego najlepszego przyjaciela i kimś, z kim nie mogłem się zadawać. Gdy wywlokłem się z wody, już ich nie było. Moje ramię i boki bolały mnie po wielogodzinnym pływaniu. Chwyciłem ręcznik z krzesła, starłem z siebie sól i ruszyłem z powrotem do domu. Znalazłem Seraphinę przy stole w jadalni z otwartym laptopem. Była nad nim zgarbiona, spięta, a jej palce unosiły się nad klawiaturą. Nawet nie podniosła wzroku, gdy wszedłem, i wątpię, czy w ogóle zauważyła, że wróciłem. — Wszystko w porządku, mały gołąbeczku? — zapytałem. Jej oczy uniosły się na sekundę, po czym wróciły do ekranu. — Ta. Zmarszczyłem brwi. — Gdzie Alistair? — Wyszedł, pojechał do centrum handlowego coś kupić — powiedziała krótko, urywanym głosem. Skinąłem głową i zacząłem się odwracać. Musiałem trzymać dystans, nie mogłem przebywać w jej pobliżu dłużej. — Czekaj... Declan? Moje serce podskoczyło na dźwięk mojego imienia. Odwróciłem się z powrotem. — Tak? Przygryzła dolną wargę, zdenerwowana. — Potrzebuję twojej pomocy. Poodszedłem do niej powoli, starając się nie myśleć za dużo. — O co chodzi? — Ogłosili wyniki rekrutacji na studia. Muszę wiedzieć, czy dostałam się do Yale. — Powiedziała, wstając i odsuwając dla mnie krzesło. — Naprawdę. — Tak, nie mam odwagi w to kliknąć, tak się boję. — W porządku — mruknąłem, pochylając się, by spojrzeć na ekran. W momencie, gdy to zrobiłem, wydała z siebie cichy okrzyk i złapała mnie za rękę, ściskając ją mocno. Całe ramię zamrowiło mnie od jej dotyku, a ja przełknąłem ciężko ślinę. Jej twarz nagle znalazła się tuż za moim karkiem, a jej ciepły oddech owiewał moją skórę. Próbowałem skupić się na laptopie, ale wszystkie moje zmysły krzyczały, bym ją pocałował. Zapach jej szamponu wypełnił moje nozdrza i wziąłem głęboki wdech. — D... — Tak. — Otrząsnąłem się i przesunąłem kursor po ekranie. — Pośpiesz się! — wyszeptała, ściskając moją dłoń mocniej. W końcu kliknąłem w link, samemu denerwując się o nią. Słowa pojawiły się na ekranie, jasne jak słońce. — Gratulacje — przeczytałem pierwsze słowo. — Gratulacje! — krzyknęła, a całe jej ciało wystrzeliło do przodu. Przytuliła mnie, zacieśniając ramiona na mojej szyi, trzymając mnie mocno. Zamarłem na ułamek sekundy; szok spowodowany jej ciałem przyciśniętym do mojego sprawił, że każdy nerw w moim ciele zapłonął. Potem odwzajemniłem uścisk, przyciągając ją bliżej, kładąc dłoń na jej talii, a ona usiadła mi na kolanach. — Gratulacje, Sero — powiedziałem, dumny z niej. Odsunęła się tylko na tyle, by na mnie spojrzeć, a jej oczy błyszczały. — Dziękuję. — Uśmiechnęła się promiennie. Jej twarz była blisko, a zielone oczy świeciły radością. — Sero — wyszeptałem; jej imię wymsknęło się z moich ust, zanim zdążyłem się powstrzymać. Jej uśmiech zniknął i przez jedno uderzenie serca po prostu wpatrywaliśmy się w siebie. — Declanie… ja — Co tu się dzieje? — Wszedł Alistair. Podniosłem głowę i zobaczyłem go w progu, jego wzrok przeskakiwał z jej ramion splecionych na mojej szyi na moje dłonie wciąż spoczywające na jej talii.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Little Dove – Jego mała gołębica: Zdobyta przez najlepszego przyjaciela mojego brata | Czytaj powieści online na beletrystyka