**Lola**
Para przylgnęła do jej skóry jak druga, śliska warstwa.
Jej ciało wciąż pulsowało – uda słabe, bicie serca nieregularne, płuca odmawiające uspokojenia się w czymś, co nie brzmiałoby jak westchnienie z mokrego snu. Każde zakończenie nerwowe iskrzyło resztkami błogości, jakby Enzo wpieprzył słońce w jej krwiobieg.
Boże.
Wciąż go czuła.
Krople spływały po jej plecach, gdy przycisnęła czoło d
















