**Lola**
– Jest tam, odkąd cię odzyskaliśmy – powiedział Gino, zbyt swobodnie jak na kogoś przyznającego, że kilka stóp dalej marynuje się istota ludzka.
Już odpinała pasy, zanim słowa zdążyły w całości opuścić jego usta. – Zjedź. Na. Pobocze.
– Lo…
– Dom, przysięgam na Boga, zjedź tym samochodem na pobocze, żebym mogła wbić mu pięść w zęby!
Gino rzucił się, obejmując ją od tyłu ramionami, podczas
















