**Enzo**
Nie przesunęła jego ręki. To coś znaczyło. Pozwalała mu się dotykać – napierać na jej udo, jakby było jego własnością, jakby jej puls należał pod jego kciuk. Jakby już byli czymś więcej niż tym kłamstwem, którym się owinęli.
***Nie mogę oderwać od niej rąk. To, że położyła moją dłoń na swoim tyłku, coś zrobiło. Otworzyło jakąś bramę, nad którą myślałem, że panuję, ale mój kciuk głaszczący
















