**Lola**
Coś szarpało.
Nie ostro, nie paląco – po prostu miarowo, natarczywie. Pociągnięcie za skórę.
Jej rzęsy zatrzepotały. Świat wracał we fragmentach: stłumione pikanie, syk powietrza, słabe szczypanie antyseptyku. Głos mruczał nisko, klinicznie, gdy palce sprawdzały przewody na jej ramieniu, taśma ciągnęła skórę, ukłucie kroplówki.
Kiedy jej oczy się uchyliły, światło było oślepiające. Pielęg
















