**Lola**
(Wciąż bez tchu. Wciąż dzika. Wciąż nienasycona.)
Powinna być zmęczona.
Powinna paść na bok na ten głupi, drogi materac i stracić przytomność twarzą w dół jak normalny człowiek.
Ale nie.
Jej ciało brzęczało. Każdy nerw wciąż mrowił. Uda bolały ją w ten najlepszy sposób. Usta miała opuchnięte. Serce było *zniszczone*.
A Enzo?
Leżał płasko na plecach, klatka piersiowa unosiła się powoli i c
















