**Lola**
Budzik wyrwał ją ze snu o 5:30 rano. Jęknęła, wcisnęła okulary na nos, naciągnęła dresy i krótką bluzę z kapturem, po czym pochyliła się nad łóżkiem. Pocałunek w szczękę Enza, potem w usta.
— Muszę lecieć — szepnęła. — Zobaczymy się, jak wrócimy. — Kolejny pocałunek, delikatniejszy. — Kocham cię.
Jego dłoń odnalazła jej biodro, ściskając nawet przez sen. — Bądź bezpieczna.
Jeszcze jeden p
















