**Lola**
Jedli na stojąco – resztki makaronu, chleb czosnkowy, pół butelki czerwonego wina – jej umysł wciąż był zamglony echem jego głosu warczącego: „Nie masz prawa wypowiadać tego słowa publicznie”.
Boże, ten sposób, w jaki na mnie patrzył. Jakbym była jego następnym pieprzonym posiłkiem.
***I zmieniam jego imię na „Tatuś” w telefonie, bo to było tak cholernie gorące.***
– Nie zmywasz mnie z si
















