**Lola**
Jazda windą w dół była przeżyciem samym w sobie.
Przy każdym kroku jej uda szeptały *nie zostałyśmy zbudowane na ten poziom intensywności*, ale nosiła to z dumą.
Wysoki kucyk. Czarny top typu bandeau. Podarte dżinsy. Okulary przeciwsłoneczne wystarczająco duże, by ukryć grzechy ostatnich dwunastu godzin.
***Nowa kobieta. Żadnych żalu. Lekkie utykanie. Było warto.***
Drzwi windy rozsunęły
















