****Enzo****
– Wszyscy mieli udany dzień? – Jego głos przeciął ciszę, gładki jak ostrze po jedwabiu. Jego oczy przeskoczyły raz na Doma, wciąż nieprzytomnego. – Lola, zabiłaś go? Pachnie trochę trupem.
Jej uśmiech był leniwy, nikczemny. – Tylko trochę. Zasłużył sobie.
Wzrok Enza przeciął stół, zatrzymał się na niej.
***Chryste. Moja. Cała moja.***
Szarpnął drugi mankiet, podwinął rękawy wyżej, obs
















