**LOLA – 19:59**
Światła zgasły tak szybko, że pomyślała, iż w budynek coś uderzyło.
Żadnego migotania. Żadnego ostrzeżenia. Po prostu świat zapadł się w czerń.
Potem kliknięcie przedniego zamka.
Skrzypienie tylnych drzwi.
I cisza.
Nie spokój – celowa cisza.
Drapieżna.
Jej serce waliło.
***Nie pójdę łatwo, skurwysyny.***
Chwyciła najbliższą rzecz, jaką mogła – dociążony metalowy kubek do płukania
















