**Lola**
Salon pachniał espresso, opiekanymi węglowodanami i złymi decyzjami.
Lola weszła sprężystym krokiem, boso, w za dużej koszuli sięgającej ledwie do połowy uda, z włosami w nieładzie przypominającym miejsce zbrodni, z ustami spuchniętymi od pocałunków i miną pełną samozadowolenia. Szła jak kobieta, która zdecydowanie właśnie sprawiła, że mężczyzna zobaczył Boga na balkonie.
***Jeśli śniadan
















