**Nico**
Drzwi zamknęły się cicho za nimi i przez chwilę na dachu zapanowała swobodna cisza.
Marco pochylił się do przodu, łokcie na kolanach, oczy wciąż utkwione w korytarzu, jakby nie do końca pozwolił im odejść. – Ta dziewczyna to będą kłopoty.
– Już są – powiedział Dom, choć nie było w tym ani krzty osądu – tylko obserwacja.
Gino zakręcił lodem w szklance, wzrok miał nieobecny. – To jednak cał
















