**Enzo**
Było po pierwszej w nocy, kiedy limuzyna w końcu podjechała pod penthouse.
Wszyscy byli pijani, pełni brokatu, potu i zbyt wielu „prawie-momentów”. Gino na wpół spał oparty o drzwi, Dom mamrotał coś o plackach ziemniaczanych, jakby były przeżyciem religijnym, a Marco już zaczął narzekać na zgagę.
Lola, wciąż boso po tańcach, pociągnęła za klamkę frontowych drzwi i odwróciła się z leniwym
















