**Enzo**
Połączenie nadeszło niczym ostrze przesuwające się po gardle.
Szum. Syk. Potem – jej głos, słaby i złamany, wyciągający jego imię z mroku.
– Enzo...
Ten dźwięk go wypatroszył. To była ona. Żywa. Słaba, ale żywa.
Potem cisza.
Linia się nie rozłączyła, po prostu... trwała.
Enzo trzasnął telefonem o stół, włączając głośnik. Jego ludzie zamarli. Pokój znieruchomiał, z wyjątkiem tętna pędząceg
















