**Enzo**
Para wciąż unosiła się na jego skórze, gdy boso przemierzał penthouse; włosy miał wilgotne po prysznicu. Platynowa obroża leżała tam, gdzie ją zostawił — na szafce nocnej, lśniąc w przytłumionym świetle lampy. Czekała.
Winda cicho zadzwoniła, a chwilę później pojawiła się Lola. Jej ramiona były zgarbione pod ciężarem czternastu godzin spędzonych na fotelu, torba zsuwała się z ręki. Wyczer
















