Lunaya.
W pokoju znów zapadła cisza, przerywana jedynie biciem naszych serc. Hina przysunęła się do mnie, wyciągnęła rękę, chwytając moje ramię i lekko je ściskając. Spojrzałam na jej twarz. Po jej policzkach płynęły łzy, a w oczach czaił się smutek. Nie potrzebowała słów, wszystko, co chciała powiedzieć, zostało wyrażone przez to melancholijne spojrzenie.
„Moja droga, dziecko z drzewa nie zostało
















