Zelena.
Uff, miałam szczęście.
– Dobra, chodźmy do Sephory – powiedziała wesoło Nat.
Gunner podszedł do drzwi, a Nat i ja poszłyśmy zapłacić za nasze rzeczy.
– Znalazłaś coś? – szepnęła.
– Jasne, że tak – zachichotałam cicho.
– Proszę bardzo, moje panie – powiedziała kobieta przy kasie, podając nam torby.
Podeszłyśmy na przód sklepu, gdzie czekał Gunner; oparłam się o niego, obejmując go w pasie.
















