Zelena.
Pchnęłam drzwi, a te powoli się otworzyły. Stanęłam w progu, w pełni wyeksponowana. Gunnerowi opadła szczęka, wpatrywał się we mnie, a na jego twarzy pojawił się mroczny, żarłoczny błysk. Z głębi jego piersi wyrwał się niski, uwodzicielski warkot, od którego w nogach poczułam mrowienie. Podczołgał się po podłodze do moich stóp, chwycił moją kostkę i uniósł ją na swoje ramię. Ugryzł wierzch
















