Zelena.
Wpadłam przez kuchenne drzwi i uderzyłam twarzą w twardą jak skała klatkę piersiową.
„Cholera” mruknęłam, lecąc do tyłu, ale zostałam złapana i ustabilizowana przez dwie ręce na moich ramionach. Pocierając nos, spojrzałam w górę i zobaczyłam rozbawioną twarz Lupusa. Gunner nadbiegł od tyłu, dysząc.
„Cześć tato” wydyszał, oplatając dłonie wokół mojej talii.
„Dzieciaki” mruknął Lupus z uśmie
















