Gunner.
Siedziałem osunięty na podłogę, łzy swobodnie spływały mi po policzkach. Cole, Smith, Nat, Deena, Mama i Tata stali w korytarzu, szepcząc do siebie.
– Twoja co? – zapytała Nat, oszołomiona.
Nie odpowiedziałem, myślałem tylko o Zee. Nie mogłem jej stracić, nie teraz, nie nigdy. Dopiero co ją odnalazłem i w głębi serca wiem, co nas łączy, wiem, że ta więź jest prawdziwa, czuję to.
– Powie
















