Gunner.
Kiedy przyszła pora na kolację, poczułem ulgę. Przez całe popołudnie nie przestawałem myśleć o Zee. Martwiłem się o nią, nawet nie wiedziałem, czy należy do jakiejś watahy. Z tego, co się orientowałem, byliśmy jedyną watahą w tym regionie. Najbliższe nam stado nawet nie przebywało na wyspie, to było dobre trzy godziny drogi stąd. Nie potrafiłem o niej zapomnieć i w kółko powtarzałem sobie,
















