Zelena.
Drzwi otworzyły się na oścież i do środka weszła Roe.
– Cześć, kochanie – powiedziała z uśmiechem.
– Mam dla ciebie lunch.
– Idealnie – powiedziałam, wstając. Poszłam za nią do kuchni, gdzie na blacie rozłożona była ekstrawagancka masa kanapek i wrapów. Wow, pomyślałam. Ta kobieta naprawdę ma opanowaną rolę pani domu, co?
– Częstuj się, droga, bierz, ile chcesz.
Chwyciłam dwie ćwiartki ka
















