Zelena.
Artemis wpadł przez drzwi, ciężko dysząc. Omiótł wzrokiem pokój, zanim jego spojrzenie spoczęło na mnie. Wpatrywał się we mnie z szeroko otwartymi, pełnymi zdumienia oczami.
"Triplí Theá" – wyszeptał i rzucił się do moich stóp, klękając przede mną. Kropla potu spłynęła po jego czole, a jego twarz była zaczerwieniona. Pachniał dziwnie – mieszanką niepokoju, ekscytacji i przerażenia. Bił od
















