Zelena.
Gunner ostrożnie postawił mnie przy kuchennym stole i podszedł do wysokiej szafki. Wyjął z niej fartuch w kwiaty, założył go i ukłonił się z szerokim, zębatym uśmiechem.
– Czym mogę służyć, madame? – zapytał z okropnym francuskim akcentem. Zachichotałam, znów się rumieniąc. Był taki seksowny, nawet w kwiecistym fartuchu. Oparłam łokieć na stole i podparłam głowę dłonią.
– Jakie mam opcje,
















