Zelena.
-
Otworzyłam oczy i rozejrzałam się wokół. Znajdowałam się w jakimś lesie, ale w pewien sposób innym. Wszystkie drzewa, trawa i niebo, wszystko było białe jak śnieg. Szłam przed siebie między drzewami, zupełnie jakby moje ciało dokładnie wiedziało, dokąd ma zmierzać. Dotarłam na polanę, na pole białych kwiatów i białej trawy. Pośrodku polany, wśród kwiatów siedziała jakaś postać. Poczułam,
















