**Lyra (punkt widzenia)**
Przebiegłam przez te ostatnie drzwi i z ulgą osunęłam się na kolana. Wciąż ciężko dyszę i czuję, że tonę w pocie. Moje ramiona i tułów pieką, a ból pulsuje pod skórą.
Kątem oka dostrzegam, że Ro podążył tuż za mną, a po chwili usiadł obok.
„Dobra robota, kochanie. Udało ci się” – chwali mnie. Jedynie kiwam głową na znak, że przyjęłam to do wiadomości, wciąż skupiając si
















