**Oczami Dantego**
Gideon i ja siedzieliśmy na cholernie nudnym kwartalnym lunchu z Burmistrzem, Komendantem Policji i Głównym Radnym Miejskim. Wszyscy ci skurwiele byli tak zepsuci, że łatwo było skorumpować ich jeszcze bardziej, napychając im kieszenie i powiększając teczkę z haki na nich, żeby przymykali oko na nasze niezbyt legalne interesy.
Jak zwykle przynieśli nam kilka filantropijnych prop
















