**POV Lyry**
Słodka, pozbawiona snów ciemność prysła w momencie, gdy miękki, miarowy szum centralnej klimatyzacji dotarł do moich uszu. Zamrugałam, a moje ciężkie powieki zatrzepotały przeciwko rozmytym plamkom światła tańczącym przed oczami. Niski jęk zadrapał tył mojego gardła. Próbowałam przewrócić się na plecy, żeby się przeciągnąć, ale ostry, piekący ogień zapłonął na moim tyłku, przykuwając
















