**Punkt widzenia Lyry**
Ciemność. Przerażająca ciemność. Jestem otoczona mrokiem. Mój umysł dręczył sen. Nie sen – koszmar. Koszmar, który nękał mój umysł, odkąd tylko pamiętam.
Mężczyzna spowity w cienie, a jednak widzę jego przenikliwe oczy, jedno zielone, drugie niebieskie. Jego głos, gładki jak jedwab, a zarazem szorstki jak u krzepkiego drwala, z nutą dominującego sadyzmu oplata jego słowa ni
















