Perspektywa Arii
Wciągnęłam gwałtownie powietrze.
Co on tu, do cholery, robił?
Nawet ochroniarz wyglądał na bardziej zszokowanego ode mnie. – Panie Elrod… oczywiście, bardzo nam miło. A-ale ta pani, ona nie…
– Czy potrzebuję teraz twojej zgody, żeby wybrać sobie osobę towarzyszącą? – Głos Zane’a był lodowaty.
– N-nie, oczywiście, że nie.
– To spadaj stąd – warknął Zane. – Delilah i Jace praktyczni
















