Biedna żoneczka jelenia

Biedna żoneczka jelenia

Autor: Anya Moreau

Rozdział 3 Jesteś dla niego wyjątkowa
Autor: Anya Moreau
3 mar 2026
Perspektywa Arii – Więc mówisz mi, że ten facet całował się z tobą na tylnym siedzeniu swojego samochodu... a potem po prostu cię odepchnął, jakby nic się nie stało? – zapytała May w szoku. 20 minut później siedziałam u niej, owinięta w jedną z jej za dużych bluz z kapturem, z parującym kubkiem herbaty w dłoniach. Ale wciąż kręciło mi się w głowie od wszystkiego, co właśnie zaszło. – Tak – mruknęłam. – Kto wie, co z nim nie tak. – Co za dupek – prychnęła. – Ale szczerze mówiąc, to naprawdę do ciebie niepodobne. Chodziłaś z tym palantem Jace'em przez 4 lata i nawet z nim nie spałaś – co, swoją drogą, było genialnym wyborem – a teraz nagle całujesz się z kompletnym nieznajomym w jego samochodzie? Otworzyłam usta, ale nie miałam pojęcia, co powiedzieć. Tak, miała rację. – Ja... ja nie wiem. Może to przez całą tę sprawę ze ślubem Jace'a. Może po prostu pękłam i chciałam zabawić się z kimś gorętszym, żeby się na nim odegrać... Szczerze, to było takie głupie, teraz gdy o tym myślę. Uśmiechnęła się szeroko i poruszyła brwiami. – Więc... był gorący, co? Policzki mi zapłonęły, a myśli powróciły do tamtej chwili. Te burzowe szare oczy, jego idealnie wyprofilowane usta na mojej szyi i te ramiona, które mogły mnie podnieść, jakbym nic nie ważyła... Cholera, muszę przestać. – Tak. BARDZO – szepnęłam, chowając czerwoną twarz za kubkiem. May wybuchnęła śmiechem. – No, teraz mówisz z sensem! To jest dokładnie to, czego teraz potrzebujesz – powalająco przystojnego pocieszyciela, żeby wyrzucić tego frajera Jace'a z systemu. Pieprzyć twoją zasadę "bez seksu przed ślubem". Życie jest krótkie. Posłałam jej słaby uśmiech. Szczerze mówiąc, nie potrzebowałam pocieszyciela. Potrzebowałam pracy, pieniędzy i miejsca do życia. Grayson Hart był jak deser, kiedy nie stać cię nawet na obiad. – Więc... w ogóle wiesz, kim był ten facet? – zapytała. Zawaham się. Dokładnie w tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Zerwała się, by otworzyć, i wróciła kilka minut później, wciągając mój bagaż, z twarzą zastygłą w niedowierzaniu. – O MÓJ BOŻE. Nie uwierzysz, co właśnie podjechało na zewnątrz. – Umm... mój bagaż? – zażartowałam. – Dwóch cholernych, napakowanych facetów w czarnych garniturach i z bronią! I pieprzona przedłużana limuzyna! Nazwali mnie "proszę pani" i powiedzieli, że mają nadzieję, iż Panna Aria będzie miała cudowny wieczór. A teraz ty... Rzuciła się na mnie i potrząsnęła mną za ramiona. – ...ty mi powiesz natychmiast, z kim się spiknęłaś! Pisnęłam i opadłam z nią na kanapę, śmiejąc się i chichocząc bez tchu. – Dobra, dobra – powiem ci. To był... Grayson Hart. Praktycznie wyszeptałam jego imię. Bo szczerze mówiąc, sama wciąż nie mogłam w to uwierzyć. May zamarła, oczy miała wielkie jak spodki. – Grayson – TEN Grayson Hart?! W sensie nasz Alfa? Prezes Apex?! – I wkrótce szwagier Jace'a. Teraz wiesz, jak głupia byłam wcześniej? Wydała z siebie pełny wrzask. Potem złapała mnie za rękę, jej twarz poczerwieniała z podniecenia. – O mój Boże! Ario, wiesz co to znaczy? Alfa Grayson nigdy nawet nie pożycza marynarki swoim modelkom. Podobasz mu się. Jesteś wyjątkowa! – Nie – powiedziałam stanowczo. – Gdybym była wyjątkowa, nie zrzuciłby mnie z kolan, kiedy próbowałam zdjąć mu koszulę. – Może musiał gdzieś być... – Nie, May. Bądźmy realistkami. Faceci tacy jak on nie zakochują się w dziewczynach takich jak ja. – Wzięłam kolejny łyk herbaty, ukrywając ból w piersi. Do diabła, nawet Jace uważał, że jestem od niego gorsza. Jakie szanse miałam z cholernym Graysonem Hartem? – Nie bądź głupia, Ario. Jesteś wspaniała. I mądra, i niesamowita, i... CZEKAJ! Właśnie wpadłam na najlepszy pomysł na świecie. – Jaki? – Ten arogancki palant Jace myśli, że jesteś tylko jakąś cnotką z małego miasteczka, która nie była dla niego wystarczająco dobra, prawda? Ale co, jeśli skończyłabyś z Alfą Graysonem? Łatwo będzie go zdobyć, bo już ma obsesję. Och, to zniszczyłoby Jace'a. Ten kutas nigdy by się po tym nie pozbierał. DOBRA. Kłamałabym, gdybym powiedziała, że ten dokładny scenariusz nie przeszedł mi przez myśl, kiedy Grayson odwzajemnił mój pocałunek. Która dziewczyna nie marzyła o randkowaniu z idealnym facetem i zemście w najbardziej dramatyczny sposób z możliwych? Ale teraz nie mogłam sobie pozwolić na marzenia. Rzeczywistość już dyszała mi w kark. – Kuszące. Ale teraz potrzebuję pracy i wystarczającej gotówki, żeby utrzymać babcię w szpitalnym łóżku. Randkowanie z bogatymi kolesiami nie jest dokładnie na szczycie mojej listy rzeczy do zrobienia. May spojrzała na mnie łagodnym wzrokiem. – Więc... jakieś plany? Mogę spróbować załatwić ci pracę, ale wiesz, że pracuję tylko w kawiarni, a z twoim dyplomem zasługujesz na o wiele więcej. Przytuliłam ją. – Dziękuję. Naprawdę. Coś wymyślę. Apex obiecał mi odprawę, kiedy mnie zwalniali, więc idę jutro do kadr, żeby to załatwić. Jeśli uda mi się dostać te pieniądze, przynajmniej będę bezpieczna przy kolejnej turze rachunków medycznych babci. — Następnego ranka pojawiłam się w Apex punktualnie. Ale w sekundzie, gdy Brielle weszła z kierowniczką kadr, miałam złe przeczucia. – Co ona tutaj robi? – zapytałam chłodno. – Wyjaśnię za minutę – odpowiedziała kadrowa z uprzejmym, wyćwiczonym uśmiechem, siadając naprzeciwko mnie. – Więc Panno Collins, rozumiem, że jest pani tutaj, aby omówić odprawę? – Tak. Więc nie traćmy czasu. Po prostu dajcie mi czek, a wyjdę stąd. – Niestety, odprawa przysługuje tylko wtedy, gdy firma rozwiązuje umowę bez przyczyny. W pani przypadku... wygląda na to, że została pani zwolniona z powodu uchybienia. Uchybienia? Co do cholery. – Jace podjął nagłą decyzję i mnie wylał. O jakim uchybieniu mówisz? – Ale to nie to, co powiedział pan Carter. Dostarczył dowody, że popełniła pani kosztowny błąd w ofercie sprzedaży – pomijając kilka zer, by być dokładnym. Kosztowało to firmę miliony. Tutaj jest zapis e-maila. Podała mi wydrukowaną kartkę. Przysięgam, że nigdy w życiu nie wysłałam tego maila. Ale tam było – moje imię w polu nadawcy. Nie ma mowy. Jace to sfałszował. – A pan Carter zgłosił, że miała pani trudne nastawienie do współpracowników. Cytuję: "niecierpliwa i arogancka". Brielle jest tutaj, aby to potwierdzić. Brielle zakręciła włosy na palcu i uśmiechnęła się z wyższością. – Tak. Aria w ogóle nie potrafiła pracować w zespole. Wstałam tak szybko, że moje krzesło zazgrzytało. – Jedyną rzeczą, której z tobą nie robiłam "zespołowo", było flirtowanie z szefem w pokoju socjalnym! – Kłamczucha! – wrzasnęła. – I pytałam Jace'a. Nigdy nie powiedział, że mój głos jest piskliwy! O mój Boże. Nie mogłam uwierzyć, jak głupia ona była. – Proszę usiąść, Panno Collins – ostrzegła kadrowa. – W tej chwili nie tylko nie dostanie pani odprawy, ale rozważamy również kroki prawne w celu odzyskania strat. Jeśli rozumie pani sytuację, proszę podpisać to oświadczenie... – Czy Alfa Grayson o tym wie? – zapytałam. Obie zamarły. Po długiej pauzie kadrowa w końcu odzyskała głos. – Co Alfa Grayson ma z tym wspólnego? – Jest właścicielem Apex, prawda? Czy wie, że jego zespół nadużywa władzy i zwalnia ciężko pracujących pracowników niezgodnie z prawem? Kadrowa zmarszczyła brwi. Brielle głośno prychnęła. – Proszę cię. Nie udawaj, że znasz Alfę Graysona. – A co jeśli znam? Co jeśli pójdę do niego, a potem to ty zostaniesz zwolniona? Zaśmiała mi się w twarz. – Och, masz na myśli, że znasz go z telewizji? – Przekonajmy się. Odepchnęłam krzesło i wybiegłam, kierując się prosto do prywatnej windy prezesa na końcu korytarza. Kadrowa ruszyła za mną, krzycząc moje imię. Byłam zbyt wściekła, by przejmować się tym, jak to się skończy. Wszystko, czego teraz chciałam, to wysadzić to całe cholerne miejsce w powietrze. Dwóch ochroniarzy stało przy windzie. – Muszę zobaczyć się z Alfą Graysonem – powiedziałam im. – Umówiona wizyta? – Nie, ale przysięgam, że on mnie zna. Po prostu powiedzcie mu, że to Aria – z wczoraj. Będzie pamiętał. – Nie jesteś pierwszą dziewczyną, która to mówi – zadrwił jeden z nich. – Daj spokój, Panno Collins – warknęła kadrowa, próbując odciągnąć mnie z powrotem. – To się robi szalone. Wracaj, podpisz papiery. Weź odpowiedzialność za swój błąd. – Nie wysłałam tego maila. To był Jace – on mnie wrabia! Zgłoszę was wszystkich. – Alfa Grayson nie ma czasu na twoje zgłoszenia, ani twoje wizyty, ani żadne twoje małe dramaty! – Uważam, że nikt poza mną nie ma prawa o tym decydować – powiedział zimny głos za naszymi plecami.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 Jesteś dla niego wyjątkowa – Biedna żoneczka jelenia | Czytaj powieści online na beletrystyka