Punkt widzenia Arii
Delilah patrzyła na Luny biegnące w stronę wyjścia, a zimny uśmieszek błąkał się po jej ustach.
– Radzenie sobie z nimi jest jak tresura psów – powiedziała do mnie. – Musisz pomachać im przed nosem smakołykami, żeby je zmotywować.
– Ale to potężne, bogate kobiety. – Myślałam, że bogaci i wpływowi nie dbają o takie rzeczy.
– I co z tego? Im są bogatsze, tym łatwiej ulegają korzy
















