Punkt widzenia Arii
Zmarszczyłam brwi.
Nie podobała mi się propozycja Delilah.
Ponieważ tam, na terytorium Watahy Czerwonego Kamienia, Graysona nigdy nie widywano bez małej armii ochroniarzy podążającej za nim krok w krok.
Nie żeby potrzebował ich ochrony – w końcu był najpotężniejszym Alfą – ale mimo wszystko obecność ludzi dawała poczucie bezpieczeństwa.
Więc fakt, że Delilah upierała się, by je
















