Punkt widzenia Arii
Zamarłam.
Brak możliwości skontaktowania się z kimkolwiek z zewnątrz sprawił, że moje nerwy znów były napięte do granic możliwości.
Natychmiast ruszyłam z powrotem do chaty. W samą porę, by wpaść na Graysona wychodzącego z gabinetu.
– Nie ma sygnału – wypaliłam.
Ale on nie wydawał się wcale zaskoczony. – Wiem. Czasami tak się tu dzieje. Nic niezwykłego.
Wzięłam głęboki oddech;
















