Rozdział 11
KELLY
Nie mogę uwierzyć, że mi odmówił.
Nie mogę uwierzyć, że nawet nie rozważył wybrania mnie na swoją partnerkę.
Nie poszłam prosto do domu watahy, obeszłam go z drugiej strony. Musiałam wszystko przemyśleć. I nie ma mowy, żebym zostawiła go w spokoju.
– Chcesz Alfy, prawda? – odzywa się szorstki głos.
Podnoszę wzrok i napotykam parę złotych oczu wpatrzonych we mnie.
Nawet nie zdałam
















