IZZY
Jestem w całkowitej ciemności.
Rozglądam się; jestem zupełnie sama.
Ani śladu Puny.
Nie wiem nawet, gdzie, do cholery, jestem.
Czuję lęk przed byciem samą; byłam do tego przyzwyczajona, gdy uciekałam, ale Puna była ze mną za każdym razem.
Rozglądam się, ale za mną pojawia się światło. Odwracam się i zauważam tam drzwi, wokół których bije blask.
Co jest, do cholery?
Skąd to się, u diabła, wzię
















