IZZY
Puna i ja puszczamy szyję mężczyzny, a ciało opada bezwładnie na podłogę obok mnie.
Zamykam oczy, próbując uspokoić Punę, co jest trudne, ale powolne, głębokie wdechy i wydechy pomagają jej się wycofać, choć pozostaje blisko, wciąż próbując rozgryźć sprawę radnej.
Kiedy otwieram oczy, dłoń dotyka mojej, przesyłając przez nas dreszcze.
– Izzy, już dobrze – mówi Blake szeptem, powoli przysuwa s
















