IZZY
Todd i Kat wpatrują się we mnie z otwartymi ustami.
– Wysłuchajcie mnie – mówię, ale Todd kręci głową, siadając na łóżku. – Nie, Izzy – mówi, patrząc na mnie. – Nie możemy się nim opiekować, on należy do kogoś innego, nie wiemy, czego potrzebuje, i jest... – mówi, ale przerywa mu warknięcie.
Odwracam się do Kat z szeroko otwartymi oczami. Ona nigdy nie warczy, zwłaszcza na Todda.
– Nie – mówi
















