AMIR
– AAAAAHHHHH! – krzyczę.
Właśnie zabili moją partnerkę.
Czuję wszystko.
Płomienie.
Jej moc została z niej wyssana.
Spojrzałem przez ramię na żałosnego Starszego uśmiechającego się do mnie drwiąco. – Mówiłem ci, że ją zabiją – mówi.
Jego ręka wędruje do znaku na twarzy, co sprawia, że lekko syczy, ale spogląda z powrotem na mnie. – Musimy się przygotować, musimy przygotować się do wyjazdu... –
















