Oriana przełknęła bolesny szloch wzbierający w jej gardle, nie pozwalając łzom popłynąć. Podeszła bliżej kamiennego ołtarza i postawiła zapaloną świecę. Ciepły, migoczący płomień rzucał długie, tańczące cienie na wyryte imiona jej poległych członków rodziny. Odeszli, ale ona wciąż miała obowiązek, którego musiała dotrzymać.
"Teraz czekam tylko, aż Jego Miłość się obudzi", wyszeptała do milczących
















