Stojąc przed zniszczonymi czasem schodami, Oriana uśmiechnęła się ciepło. "Tobiaszu." Podeszła do starszego służącego, od dawna przyzwyczajona do jego wymuszonej, przerywanej mowy od czasu urazu gardła przed laty. "Dziś jest dzień moich oficjalnych odwiedzin w rodzinnym domu. Ponieważ Jego Książęca Mość wciąż pozostaje nieprzytomny, po prostu nie mógł mi towarzyszyć."
Tobiasz powoli skinął głową.
















