Chloe była obrazem druzgocącego żalu, jej twarz zalewały łzy, poruszała się niczym marionetka, gdy matka wyprowadzała ją z pokoju.
Po wyjściu Daltonów w pokoju zapadła ciężka cisza.
Ponury nastrój Gideona był aż nadto odczuwalny.
Oriana pierwsza przerwała bezruch. Podeszła do niego, a jej głos brzmiał łagodnie. "Nic nie szkodzi. Jest młoda i uparta. Zrozumie to lepiej, gdy dorośnie."
Gideon uniósł
















