Evander przez długą chwilę wpatrywał się w Orianę w milczeniu, zatracony we własnym rozdarciu.
Gideon to zauważył. Zmarszczył brwi. Jego palce, spoczywające na oparciu wózka, zastukały dwukrotnie, zdradzając zniecierpliwienie. Wydał z siebie ciche, lekceważące mlaśnięcie.
Ten dźwięk przywrócił Evandera do rzeczywistości. Zacisnął zęby, zmuszając się do opanowania. "...Ciociu Oriano."
Wyraz twarzy
















