Więc i tak to zobaczyła.
Był dzień i wszystko było boleśnie wyraźne.
Oriana tonęła we wstydzie, zszokowana do głębi. Wymamrotała pod nosem: "Czy to... czy to naprawdę nie wybuchnie?"
Zanim te słowa w pełni opuściły jej usta, zaskoczył ją cichy, chrapliwy śmiech.
Brzmiało to tak, jakby ktoś powstrzymywał go przez bardzo, bardzo długi czas i w końcu poniósł porażkę.
Ten głos...
Serce Oriany już znał
















