Gdy do prywatnego pokoju dobiegł odgłos zbliżających się kroków, wargi Evandera wygięły się w kpiącym uśmiechu.
Wiedziałem, że przyjdzie.
Ellis zachichotał: – Kto by pomyślał, że okaże się tak bezczelna? Z drugiej strony, to typowa cecha rodu Thorne'ów, nieprawdaż?
Jeden z pozostałych młodych szlachciców roześmiał się: – Cóż, za czasów, gdy Thorne'owie byli u władzy, obecny tu Ellis nie odstępował
















